Jachtserwis.pl - Portal Żeglarski - Akcja ratunkowa S\Y Polonus c.d.
Rejsy

C.D w nawiązaniu do artykułu jaki publikowaliśmy w sierpniu w sekcji rejsy pod tytułem „Ratunek dla Polonusa”

  Rok temu „Polonus” rozpoczął wyprawę w angielskim Plymouth – w stulecie słynnej ekspedycji polarnej sir Ernesta Shackletona. Po wizycie w stacji PAN załoga miała popłynąć na Georgię Południową, by w osadzie Grytviken, w rocznicę śmierci Shackletona, zapalić znicze na jego grobie. Po dopłynięciu do stacji żeglarze postanowili pomóc w zabraniu dwóch przyrodników, którzy od jakiegoś czasu przebywali w chatce obserwacyjnej w sąsiedniej zatoce. Po dojściu na silniku do przylądka Lions Rump rzucono kotwicę. Gdy wkrótce nadszedł silny szkwał i jacht zaczął ciągnąć kotwicę, zawiódł napęd – silnik gasł za każdym razem, gdy Piotr Mikołajewski, ówczesny armator „Polonusa”, włączał bieg. Po 20 minutach załoga usłyszała pierwsze uderzenia o kamienie. Z pomocą przyszedł argentyński statek patrolowy, który najpierw ewakuował polskich żeglarzy, a po kilku dniach wraz z częścią załogi powrócił na miejsce wypadku, by wypompować z kadłuba paliwo, ściągnąć łódź na wodę i odholować ją w pobliże stacji polarnej. Tam spychaczem wciągnięto „Polonusa” na brzeg i zabezpieczono w pozycji pionowej. Polskich żeglarzy zabrał z Antarktydy duży wycieczkowy statek pasażerski, który szczęśliwie podróżował w tym czasie w pobliżu.

 

Nowy armator jachtu Sebastian Sobaczyński wraz z grupą śmiałków wyruszył 22 października w kierunku stacji Arctowski z misją ratunkową, która ostatecznie ma doprowadzić do ściągnięcia jachtu na wodę i samodzielnej podróży do Polski . Dzięki zgromadzonym funduszom skompletowano niezbędny sprzęt dzięki któremu nowa załoga wykona niezbędne naprawy oraz wyposaży jacht do drogi powrotnej. Ekipa jest pełna determinacji i wiary w sukces przedsięwzięcia, ale bierze też pod uwagę niepowodzenie. Jeśli nie uda im się wyremontować kadłuba na Antarktydzie, będą mogli wrócić do domu dopiero kolejnym statkiem zaopatrzeniowym, czyli za pół roku.

Prace trwają od 01 listopada i wszystko wskazuje na rychły ich koniec . Ostatni meldunek z 18 grudnia jest bardzo optymistyczny :

polonus12 1

polonus12 2

„Kadłub jest pomalowany farbą podkładową, oraz antyfoulingiem (jedna warstwa). Z uwagi na silny wiatr, dziś nie udało się położyć drugiej warstwy, bo farba dosłownie w postaci kropelek wysysana była z wałka i kuwety. W międzyczasie część na maszt trafił nowy fał genuy i topenanta. Do zamontowania pozostał jeszcze nowy fał grota i jeśli pogoda pozwoli, na maszt powędrują żagle. Stary fał został zerwany podczas próby obciążenia topu masztu podczas ściągania jachtu z brzegu przy Lions Rump w zeszłym roku. W międzyczasie porządkujemy wnętrze jachtu, by za chwilę zabrać tam nasze bagaże. W niedzielę lub poniedziałek chcemy rozpocząć przeciąganie jachtu coraz bliżej wody, by dzień przed świętami a najpóźniej w wigilię przeprowadzić akcję rozpoczęcia wodowania Polonusa. Pierwszy lub drugi dzień świąt, będą kluczowe i wtedy planujemy by Polonus zaczął się bujać na morskiej fali. Następnie w dogodnym miejscu i przy dobrych warunkach pozostanie zatankować zbiorniki paliwa i wody, wrzucić rzeczy na jacht i pożegnać ekipę stacji Arctowskiego.

Czy nam się uda? Trzymajcie kciuki !!! My mamy nadzieję, że to ostatni weekend na Wyspie Króla Jerzego.”

Pełny opis zmagań ratowników znajdziecie Państwo pod adresem - Dziennik wyprawy

Copyright © 2012-2024. All Rights Reserved.