Jachtserwis.pl - Portal Żeglarski - Artykuły archiwalne
Artykuły archiwalne

Artykuły archiwalne

bcorg

W Szczecinie niejedna żeglarska impreza miała miejsce, a już w lipcu br. do miasta zawita żeglarska wystawa „Biało-czerwona na morzach i oceanach”.

Organizowana już drugi rok z rzędu wystawa z cyklu „Biało-czerwona” pokazuje, że Polacy niejedno wyjątkowe osiągnięcie mają na swoim koncie. Pod biało-czerwoną Polacy przemierzają oceany, morza, wspinają się na najwyższe szczyty, docierają do najodleglejszych zakątków Ziemi. W promowanie dokonań naszych Rodaków, włączył się Prezydent RP Bronisław Komorowski, który objął honorowym patronatem wystawę, poświęconą w tym roku osiągnięciom polskichżeglarzy, kapitanów, jachtów i żaglowców pływających pod polską banderą, stądtytułekspozycji „Biało-czerwona na morzach i oceanach”.

A tych polskich osiągnięć jest naprawdę sporo. To Polak jako pierwszy na świecie przepłynął samotnie ocean na szalupie ratunkowej. Pierwszą kobietą w historii żeglarstwa, która samotnie opłynęła kulę ziemską była Polka. I to Polacy ścigali się, niejednokrotnie zwycięsko, w regatach – począwszy od wokółziemskich po olimpijskie. Wystawa ma na celu przypomnienie części tych spektakularnych sukcesów.

Na wystawie będzie można zobaczyć fotografie plejady polskich żeglarzy i podróżników, m.in. Jacka Pałkiewicza, Henryka Jaskuły, Krzysztofa Baranowskiego, Zbigniewa Gutkowskiego, Tomasza Cichockiego, Bolesława K. Kowalskiego, a to tylko niektóre nazwiska bohaterów ekspozycji.

Uroczyste otwarcie wystawy zaplanowano na 22 lipca 2013 r. na godz. 10 przed Urzędem Miasta Szczecin. W uroczystości wezmą udział Piotr Krzystek Prezydent Miasta Szczecina, Olgierd Geblewicz Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego, bohaterowie Wystawy m.in. kpt. Maciej Krzeptowski i kpt. Wojciech Jacobson oraz przedstawiciel MOVIDA - Organizatora Wystawy. Zwiedzanie ekspozycji przy pl. Armii Krajowej 1 będzie bezpłatne i możliwe w dn. 22 lipca do 31 sierpnia 2013 r.

Więcej na: www.bialo-czerwona.org, www.facebook.com/bialoczerwona

Dar Mlodziezy FOTO-MACIEJ-STOBIERSKI

 

Gospodarzem Wystawy zostało Miasto Szczecin, Współgospodarzem zaś Pomorze Zachodnie.

Mecenasem Wystawy jest marka Biedronka.

Kontakt dla mediów:

Jolanta Kołodzińska
Dyrektor ds. Promocji
tel. bezp.
22 696 98 28
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Aleksandra Mundzi
Project Manager
tel. bezp. 22 402 64 66
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

30 lat pieśni żeglarskiej

Magazyn Wiatr: Kto ma gorzej? Żeglarz, który pędzi dookoła świata samotnie i bez zawijania do portów, jedząc podłe żarcie i pijąc kiepską wodę czy może żeglarski pieśniarz, który gra pięć koncertów tygodniowo od Radomia po Świnoujście, ogląda świat zza szyby samochodu i wciąż spotyka ludzi, którzy żądają by zaśpiewał „Hiszpańskie dziewczyny”...

Andrzej Korycki: Myślę, że żeglarz i pieśniarz mają ze sobą wiele wspólnego. Z pewnością oboje od czasu do czasu psioczą na swój los. Żeglarz myśli: „Boże, nigdy więcej nie ruszę się z portu”, a muzyk obiecuje sobie, że po powrocie do domu wyłączy telefon i nie opuści rodziny przez miesiąc. Ale potem i tak jadą grać i żeglować, bo to kochają. Żeglarstwo jest chyba ostatnim bastionem romantyzmu we współczesnym świecie. Bo jak nazwać dorosłego faceta, który płynie gdzieś po horyzont, patrzy na zachodzące słońce i roni łzę nucąc ulubioną pieśń? Jak nazwać muzyka, który wykonuje proste, dla wielu wręcz banalne, infantylne piosenki? Ludzie morza i szantymeni to niepoprawni romantycy. Ich losy są jak rejs. Samotny żeglarz mógłby zapewne płynąć przed siebie do ostatnich dni. Ja chciałbym zgasnąć na scenie, wzruszając ludzi, z którymi łączy mnie pasja i wrażliwość.

W duecie z Dominiką Żukowską gra Pan koncerty niemal bez przerwy. Czy ktoś je policzył?

Rzeczywiście gramy dużo, ale nie notujemy występów. Intensywność naszego muzykowania rozpoznajemy po zmęczeniu.

Czy nie ma Pan wrażenia, że daliście się zapędzić w jakiś kierat. Jak tu znaleźć miejsce na sztukę, na refleksję i na pisanie nowych utworów?

To prawda. Dzieje się dużo i szybko. Właśnie zarzynamy trzeci samochód dobrej marki, mimo, że olej wymieniamy co kilka tygodni. Najgorzej jest wtedy, gdy trafia się „trójkąt bermudzki” czyli w piątek gramy w Szczecinie, w sobotę w Suwałkach, a w niedzielę gdzieś na południu. Czasem myślę sobie, że moim największym marzeniem jest dwutygodniowy oddech od codziennych spraw, koncertów, pracy, zwykłych kłopotów. Usiadłbym sobie na poddaszu i napisał wreszcie piosenki, które chodzą mi po głowie od dawna. Niektórzy mają do mnie pretensje o to, że nie wprowadzamy do repertuaru nowych, autorskich utworów. Ale kiedy mam je poskładać, skoro pociąg pędzi i nie chce się zatrzymać...

Może warto zaryzykować i wyskoczyć? A potem poczekać na następny?

To nie jest proste. Ludzie dzwonią i proszą byśmy przyjechali i zagrali. Musiałbym zacząć odmawiać, a z tym czułbym się źle. Nie jesteśmy jakimiś celebrytami, nie chowamy się za plecami menedżerów. Jak dzwonią na przykład harcerze z żeglarskiej drużyny, to nie można im odmówić.

Jakie są stawki za jeden występ?

To dość skomplikowany temat. Zależy kto dzwoni i o co prosi. Zdarza nam się grać na zamkniętych imprezach dla firm, ale występujemy także na kameralnych koncertach w zaprzyjaźnionych miejscach. Graliśmy na promie, w kopalni soli, nawet na żeglarskim weselu. Jak mawia Jurek Porębski: „zgodziłeś się robić za psa, to szczekaj”. Pamiętam koncert w mazurskim pensjonacie Zielony Wiatr. To był występ dla czteroosobowej publiczności. Ktoś zadzwonił i powiedział, że chciałby naszym koncertem odwdzięczyć się przyjacielowi za jego ogromną pomoc. W dość małym ogródku upchnięto spore, plenerowe nagłośnienie. Po godzinie usłyszałem, że coraz większa grupa ludzi śpiewa z nami. Okazało się, że mieszkańcy okolicznych ośrodków i pensjonatów zbiegli się w ciemnościach nocy, usiedli przy drodze za płotem i śpiewali. Dla takich chwil warto muzykować.

Czy z żeglarskiej piosenki można się utrzymać?

Nie jesteśmy zawodowcami w pełnym tego słowa znaczeniu. Dominika pracuje w szpitalu jako psycholog. Ja jestem instruktorem w Centrum Kultury w Żyrardowie. Kiedyś uczyłem muzyki w szkole, ale wiadomo – tam dzieci muszą się uczyć, a tu chcą. Ja nie mam ani czasu, ani ochoty na pracę z ludźmi których muzyka męczy. Prowadzę zajęcia, inspiruję młodzież do zakładania własnych zespołów i zachęcam do grania i śpiewania piosenek żeglarskich, a przede wszystkim do żeglowania.

Jak to wszystko się zaczęło? Kiedy rozpoczął Pan swój „rejs” z żeglarską piosenką?

Był rok 1983. W Krakowie organizowano drugą edycję festiwalu Shanties. Pojechałem tam w mundurku jako reprezentant hufca Żyrardów i zaśpiewałem piosenkę „Wilki morskie”. Szybko zostałem zaakceptowany przez szantowe środowisko, ale było mi wstyd, bo oni traktowali mnie jak członka załogi, a ja nie byłem wtedy jeszcze żeglarzem. Niemal od razu pojechałem na Mazury zrobić kurs. Tak wsiąkłem w żeglarstwo i w szanty, choć jako laureat Festiwalu Piosenki Radzieckiej mogłem wybrać inną drogę. Mogłem pojechać do Soczi na zgrupowanie dla muzyków z naszego bloku i być może zdobywać laury na Festiwalach Interwizji.

Kim byłby dzisiaj Andrzej Korycki, gdyby powędrował drogą do Soczi?

Nie wiem kim bym był, ale nie byłbym tym kim jestem i bardzo bym tego żałował.

Polska scena szantowa to fenomen. Mamy setki zespołów i wciąż powstają nowe. Niemal co miesiąc organizowany jest duży festiwal. W sezonie szanty płyną z portów, klubów, knajpek. Przez cały rok możemy ich słuchać w popularnych tawernach. Co jest takiego w tej muzyce, że stała się polską specjalnością?

Szanty pasują do naszej słowiańskiej muzykalnej natury. W piosence żeglarskiej mamy niezwykłą różnorodność stylów. Są ballady, jest trochę country, bluesa, są tradycyjne morskie pieśni pracy. To nam pasuje. Poza tym żeglarska nuta doskonale wpisała się w nasz narodowy romantyzm.

Szantowa scena rzeczywiście jest u nas niezwykła. Kilka lat temu, podczas pobytu Starych Dzwonów w Chicago, zaproszono nas do jednego z najstarszych amerykańskich jachtklubów, który od lat organizował swój prestiżowy festiwal szantowy. Co roku na widowni zasiadało zaledwie kilkanaście osób. Kiedy zapowiedziano występ „Dzwonów” do klubu ściągnęła liczna grupa polonijnych żeglarzy. Organizatorzy imprezy nie wiedzieli co się dzieje. Nie byli przygotowani na taki najazd. Później opowiadaliśmy im, że u nas w Polsce duży festiwal szant to niemal Woodstock. Do Giżycka przyjeżdża 17 tys. osób, a na festiwal w Krakowie kilkaset. Nie chcieli w to uwierzyć.

Prywatnie bardzo lubię Stinga. Ale nie wiem czy wytrzymałbym na jego koncercie, gdyby trwał cztery godziny. A my często musimy grać do późnej nocy, bo ludzie nie chcą nas wypuścić ze sceny. Czasem żartuję i mówię, że gramy dla bezdomnych. Siedzą, bo nie mają dokąd pójść. Ale tak poważnie to jesteśmy po prostu szczęściarzami. Mamy wierną publiczność i nie zamienimy jej na żadną inną. Na moją skrzynkę przychodzą setki maili z podziękowaniami za koncerty i wzruszenia. Przepraszam wszystkich, ale nie jestem w stanie na całą tą korespondencję odpowiadać. Zresztą od zawsze stresowała mnie ortografia, więc jak tylko mogę, to unikam pisania!

Skoro Wasza muzyka spotyka się z tak ciepłym odbiorem, to może warto wyjść poza scenę szantową i małe kluby. Może Korycki mógłby zostać polskim Leonardem Cohenem?

Nie ciągnie nas do oficjalnego showbiznesu. Nie przejmujemy się tym, że nie grają naszych piosenek w radiu i nie zapraszają na kanapę do Kuby Wojewódzkiego. Wierzę zresztą, że Cohen też nie dałby się na nią zaciągnąć. Ten cały cyrk związany z telewizyjną popkulturą jest nam obcy.

Nie jesteśmy typowo morskim krajem. Nie mamy takich tradycji jak Francja czy Wielka Brytania. Ale muzyka żeglarska bije u nas rekordy popularności. Skąd to się wzięło?

Nie mamy tradycji pamiętającej czasy kliprów, ale mamy młodszą tradycję. Nasze żaglowce należą do najpiękniejszych i najlepszych na świecie. Mamy doskonałych producentów i konstruktorów. Nasi żeglarze odnoszą sukcesy. Polacy są w każdym ważnym porcie na świecie. Organizują niezwykłe rejsy. A na przykładzie krakowskiego festiwalu „Shanties” możemy stwierdzić, że żeglarska pieśń ma już u nas co najmniej trzydziestoletnią historię. Nasza tradycja może nie jest stara, ale jest żywa. Myślę, że cała ta szantowa kultura mogła się rozwinąć dzięki zespołowi „Stare Dzwony” i niezwykłym osobowościom, które go stworzyły. Gdyby świat miał takie „Dzwony” jak my, to też by oszalał na punkcie szant. Jerzy Porębski, Marek Szurawski, Ryszard Muzaj, Janusz Sikorski – bez nich ta muzyka w Polsce nie byłaby taka, jak dziś.

Jakie gatunki szant są dziś najpopularniejsze?

Publiczność wciąż chętnie słucha szant klasycznych czyli pieśni pracy. Popularne są pieśni kubryku (to domena naszego duetu, mówią o nas „klimaciarze”) oraz utwory, które można określić mianem współczesnych piosenek żeglarskich. Nie brakuje też ciekawych eksperymentów. Ryczące Dwudziestki wplatają elementy muzyki gospel. Prawdziwe Perły czerpią z tradycyjnej muzyki irlandzkiej. Najważniejsze, by znaleźć swój styl i swoją publiczność. Cieszyć się muzyką i nie udawać kogoś, kim się nie jest. Czasami drobna i subtelna nastolatka śpiewa „hej ho – ciągnij go” albo opowiada w piosence, że cały dzień biegała po pokładzie z harpunem i upolowała wieloryba. No cóż, wszyscy jakoś zaczynaliśmy ten „rejs”. Jednak do prawdziwej morskiej pieśni trzeba spokojnie dorosnąć i dojrzeć. Warto też przeżyć morską przygodę na własnej skórze.

 

Rozmawiał Krzysztof Olejnik   dla Wiatr i Woda

Krystian Szypka wyruszył 28 kwietnia na start legendarnego wyścigu samotnych żeglarzy przez Atlantyk OSTAR. Gdynia żegnała żeglarza przez trzy dni.

Szypka na ostarOSTAR to regaty samotników na trasie z Plymouth w Wielkiej Brytanii do Newport w USA. To najstarsza, rozgrywana od ponad pięćdziesięciu lat, żeglarska impreza tego rodzaju. W wyścigu kilkakrotnie, z sukcesami, startowali Polacy. Byli wśród nich tacy żeglarze jak Krzysztof Baranowski, Teresa Remiszewska czy Kazimierz Jaworski. Ostatni raz polski skipper ścigał się na trasie OSTAR trzynaście lat temu.

Uroczystość pożegnania żeglarza odbyła się w basenie jachtowym w Gdyni. Dopisała pogoda i publiczność. Uświetniła ją muzyka w wykonaniu Reprezentacyjnej Orkiestry Dętej Ziemi Puckiej. Żeglarz zabrał w rejs bandery i flagi podarowane mu przez: wojewodę pomorskiego Ryszarda Stachurskiego, dyrektora Departamentu Majątku Województwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego Andrzeja Słowińskiego, Joannę Zielińską, wiceprzewodniczącą Rady Miasta Gdyni, pełnomocnika prezydenta Gdyni do spraw kultury fizycznej i sportu oraz Bogusława Witkowskiego, prezesa Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego i Czesława Perlickiego nestora gdyńskich żeglarzy.Szczególny prezent przygotowała dla polskiego żeglarza Katarzyna Dydek, siostra Małgorzaty. Podarowała mu jej koszulkę z nadzieją, że posłuży mu za talizman. O przychylność nieba poprosił zaś ks. prał. kmdr Bogusław Wrona, kapelan Marynarki Wojennej, który pobłogosławił kapitana Szypkę i jego jacht „Sunrise" na drogę. - Postaram się spełnić pokładane we mnie nadzieje – zadeklarował żeglarz. - Obiecuję powalczyć o jak najlepsze miejsce.

Na stronie www.ostarfordydek.pl oraz na http://www.facebook.com/ostarfordydek na bieżąco będziemy śledzić postępy projektu, a po rozpoczęciu regat OSTAR trasę rejsu.

 

Międzynarodowe Regaty Mazury OPEN - ŻEGLARSKI POJEDYNEK NAJSZYBSZYCH JACHTÓW W POLSCE.

Regaty zaplanowano na 11 maja odbędą się na jeziorach Niegocin, Marina Wilkasy koło Giżycka. Partnerem regat jest stocznia Delphia Yachts. 11 maja na jeziorze Niegocinregatyopen odbędzie się historyczny pojedynek najszybszych jachtów w Polsce. Zostanie rozstrzygnięty odwieczny spór o to, który jacht żegluje najszybciej. W regatach MazuryOPEN może być tylko jeden zwycięzca!

Program regat:
godz. 10.00 otwarcie regat
godz. 10.15-10.30 odprawa sterników
godz. 12.00 start do pierwszego wyścigu (planowane 4-5 wyścigów)
ok. godz. 18.00 zakończenie regat

Celem regat MazuryOPEN jest wyłonienie najszybszego jachtu roku. Od lat na forach internetowych toczą się spory o to, który jacht jest najszybszy. Z uwagi na to, że na innych regatach są stosowane różnego rodzaju ograniczenia oraz przeliczniki, bardzo trudno jest stwierdzić, który jacht faktycznie żegluje najszybciej. Aby rozstrzygnąć ten spór powstał pomysł regat najszybszych jachtów w formule open: dowolny jacht, dowolnie wyposażony – kto będzie zwycięzcą.

bcorg

Już 2 maja 2013 r. w Pałacu Prezydenckim w Warszawie będzie miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Elita polskiego żeglarstwa spotka się z Prezydentem przyplansza glowna okazjiplansza glowna otwarcia wystawy „Biało-czerwona na morzach i oceanach” organizowanej w Dniu Flagi RP.Tego dnia zagęszczenie talentu na metr kwadratowy będzie nadzwyczaj wysokie.Nieczęsto mamy okazję zobaczyć tyle wybitnych osobowości ze świata żeglarskiego w jednym miejscu. A to wszystko dzięki wystawie „Biało-czerwona na morzach i oceanach”,która poświęcona jest dokonaniom polskich żeglarzy, kapitanów, jachtów i żaglowców pływających pod biało - czerwoną banderą.Każda plansza wystawy, a jest ich w sumie 39,to historia innego bohatera, historia niezwykłych rejsów i sukcesów, które symbolicznie łączy polska Flaga.W promowanie dokonań żeglarzy, włączył się sam Prezydent RP Bronisław Komorowski,który objął honorowym patronatem wystawę i zaprosił bohaterów wystawy na uroczyste otwarcie ekspozycji i spotkanie w Kancelarii. 2 maja br. w spotkaniu z Prezydentem weźmie udział aż 17 wybitnych polskich żeglarzy i żeglarek

- Krystyna Chojnowska-Liskiewicz,Bolesław K. Kowalski,Zbigniew Gutkowski,Wojciech Jacobson,Henryk Jaskuła,Tomasz Cichocki ,żeby wymienić tylko kilka nazwisk.
Prezydent RP, doceniając zasługi bohaterów wystawy dla rozwoju polskiego żeglarstwa, sportu i promowania nowoczesnego patriotyzmu, dodatkowo postanowił dznaczyć ich podczas uroczystości wręczenia flag, która będzie miała miejsce po spotkaniu.Na ten dzień zaplanowano również uroczyste otwarcie przez Prezydenta RP wystawy „Biało-czerwona na morzach i oceanach”, którego po ekspozycji oprowadzą sami bohaterowie. Każdy będzie mieć okazję osobiście przedstawić Prezydentowi RP pokrótce historię przedstawioną na planszy . To część oficjalna. Natomiast każdy zainteresowany będzie również mieć okazję zapoznać się z historiami bohaterów wystawy już od 3 maja do 16 czerwca 2013 r., kiedy to wystawa „Biało-czerwona na morzach i oceanach” będzie eksponowana przy ul.Krakowskie Przedmieście 46/48 przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie . Po tym czasie organizatorzy planują jej ekspozycję również w innych miastach Polski. Tych,którzy nie mogą osobiście przybyć do Warszawy, Organizator MOVIDA zaprasza do wirtualnego zwiedzenia wystawy na stronie www.bialo-czerwona.org oraz na fanpage’u www.facebook.com/bialoczerwona , gdzie również będzie dostępna fotorelacja z otwarcia ekspozycji.

 

Mecenasem Wystawy jest Biedronka jedna z najpopularniejszych i najcenniejszych polskich marek,która została czterokrotnie nagrodzona prestiżowym tytułem Superbrands. Partnerami medialnym i wydarzenia są : TVP INFO,TVP Historia, Radio Dla Ciebie,National Geographic Polska, Portalmorski.pl, magazyn Żagle.

 
Kontakt dla mediów:
 
Aleksandra Mundzik
Project Manager,
tel. bezp. 22 402 64 66
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 
Jolanta Kołodzińska
Dyrektor ds. Promocji
tel.bezp.22 696 98 28
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wojciech Jacobson na morzu Beauforta 1985

zaglowiec Fryderyk

Copyright © 2012-2021. All Rights Reserved.